czwartek, 19 maja 2011
IGRZYSKA W LONDYNIE

WSZYSTKO NA TEMAT IGRZYSK OLIMPIJSKICH W LONDYNIE NA NOWYM BLOGU:

 

http://igrzyskalondyn.blox.pl

10:39, mateuszbdg
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 listopada 2010
KOLEJNA PORAŻKA

Polskie siatkarki, biorące udział w mistrzostwach świata w Japonii, doznały drugiej porażki z rzędu. Po niedzielnej przegranej z Rosją 0:3, we wtorek przyszła porażka w identycznych rozmiarach z Chinkami. Trzecia drużyna ostatnich igrzysk olimpijskich wygrała z trzecią ekipą mistrzostw Europy 3:0 (25:21, 25:23, 25:18). Ta porażka sprawia, że Biało-Czerwone znalazły się na skraju przepaści, a jeszcze przed tym meczem miały matematyczne szanse awansu do półfinału. W przypadku porażki w ostatnim meczu drugiej rundy z Turcją (10.11, godz. 7:45), nasze zawodniczki pojadą do domu.

środa, 03 listopada 2010
POLKI W DRUGIEJ FAZIE MISTRZOSTW ŚWIATA.

NASZA REPREZENTACJA PO DWÓCH ZWYCIĘSTWACH ZE SŁABEŁUSZAMI Z PERU I ALGIERIĄ AWANSOWAŁA DO DRUGIEJ FAZY MISTRZOSTW ŚWIATA. TAM KOLEJNO ZMIERZY SIĘ Z: KOREĄ PŁD, ROSJĄ , CHINAMI ORAZ TURCJĄ

TABELA:

 

1. Rosja 3 3 0 9:2 269:217 6
2. Japonia 3 3 0 9:4 311:282 6
3. Serbia 3 2 1 7:5 291:283 5
4. Korea Płd. 3 2 1 7:5 257:267 5
5. Polska 3 1 2 6:6 279:250 4
6. Turcja 3 1 2 6:7 276:278 4
7. Chiny 3 0 3 1:9 202:254 3
8. Peru 3 0 3 2:9 197:263 3
15:29, mateuszbdg
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 października 2010
PIERWSZE ZWYCIĘSTWO POLEK.

Dopiero w trzecim meczu mistrzostw świata siatkarek odbywających się w Japonii polskie zawodniczki zanotowały pierwsze zwycięstwo. W niedzielę pokonały one w tokijskiej hali Yoyogi National Stadium Kostarykę 3:0 (25:14, 25:12, 25:15). Tym samym Biało-Czerwone przerwały fatalną passę ośmiu kolejnych porażek na światowym czempionacie, licząc również poprzednie mistrzostwa.

Dla polskiej drużyny to był bardzo ważny mecz. W przypadku porażki z Kostaryką sytuacja naszej ekipy mocno by się skomplikowała. Dodatkowo Biało-Czerwone chciały w tym spotkaniu przerwać fatalną serię ośmiu kolejnych porażek na mistrzostwach świata.

W kadrze meczowej naszej drużyny zabrakło kontuzjowanej Agnieszki Bednarek-Kaszy. Jej miejsce zajęła Joanna Staniucha-Szczurek. Z kolei w wyjściowej szóstce naszą środkową zastąpiła Berenika Okuniewska, która tak dobrze zaprezentowała się w meczu z Serbią.

Spotkanie rozpoczęło się od udanego ataku ze środka Okuniewskiej. Dwa kolejne punkty wywalczyły jednak Kostarykanki. Jednego z nich asem zdobyła Mariela Quesada. Biało-Czerwone odpowiedziały jeszcze lepszą serią, bo czteropunktową. Przy prowadzeniu naszych zawodniczek 5:2 Braulio Godinez, trener Kostaryki, prowadzący ten zespół od 1995 roku, wziął czas. Podczas pierwszej przerwy technicznej było 8:5 dla podopiecznych Jerzego Matlaka. Po wznowieniu gry dwa kolejne punkty zdobyły rywalki, ale ich serię przerwał atak z obejścia Katarzyny Gajgał. Po chwili po dwóch błędach Kostarykanek - zagrywka w aut i błąd rozegrania - Polska prowadziła już 12:8. Ataki Okuniewskiej ze środka i Joanny Kaczor z prawego skrzydła pozwoliły uciec na pięć punktów - 14:9. To zmusiło Godineza do wzięcia drugiego czasu w tym secie. Za moment na drugiej przerwie technicznej Biało-Czerwone, po atakach Anny Werblińskiej oraz autowej próbie Angeli Willis, prowadziły 16:9. W tym czasie na zagrywce szalała Małgorzata Glinka-Mogentale. Sześciopuntową serię Polek przerwało dopiero obicie w bloku Werblińskiej. Kocówka seta, w porównaniu do partii rozgrywanych przez Polki w dwóch pierwszych meczach, nie przyniosła emocji. Nasze zawodniczki pewnie wygrały 25:14.

Drugą partię nasze zawodniczki rozpoczęły w identycznym zestawieniu, jak pierwszą. W ekipie rywalek też nie było żadnej zmiany.

Pierwszy punkt w secie zdobyła blokiem Kaczor. Kostarykanki wprawdzie wyrównały, ale za moment potężnie ze środka zaatakowała Okuniewska, zaś za moment na zagrywce pojawiła się Glinka-Mogentale, która tak wiele problemów sprawiła przeciwniczkom serwisem w pierwszym secie. Po ataku Werblińskiej po prostej było 3:1 dla Polek, ale Kostarykankom udało się wyrównać. Wtedy jednak skutecznie zaatakowała Kaczor, a za moment asa serwisowego posłała Okuniewska i było 5:3. Rywalkom znów jednak udało się wyrównać - 6:6. Podczas pierwszej przerwy technicznej na prowadzeniu znajdowały się już Polki - 8:6.

Na zagrywce znakomicie spisywała się Werblińska. Jej trudne serwisy sprawiały wielkie problemy Kostarykankom. Nasze zawodniczki szybko odskoczyły na 11:6. Trener Godinez poprosił wówczas o pierwszy czas w tym secie. Asy Werblińskiej przeplatane były punktowymi akcjami Glinki-Mogentale. Sześciopunktową serię Polek przerwał dopiero ataku po naszym bloku przeciwniczek. Po raz drugi kostarykański szkoleniowiec wezwał swoje podopieczne na krótką przerwę przy prowadzeniu Biało-Czerwonych 14:7. Na niewiele się to zdało, bo podczas drugiej przerwy technicznej było 16:7 dla Polek.

Rywalki nadal popełniały koszmarne błędy, co zaowocowało wysokim prowadzeniem 20:7. Ten fragment meczu nasze zawodniczki wygrały 14:1! Serię Polek przerwał dopiero autowy atak Kaczor. Podopieczne Matlaka do końca nie odpuszczały, wygrywając wysoko drugą partię 25:12.

W trzecim secie Matlak desygnował do gry w wyjściowym składzie rozgrywającą Wołosz w miejsce Mileny Sadurek. Kostarykanki wyszły bez zmian.

Atakiem w antenkę rozpoczęła Glinka-Mogentale trzecią partię. Za moment było jednak 2:0 dla rywalek i było to najwyższe prowadzenie Kostarykanek w tym meczu. Polki zdobyły jednak cztery kolejne punkty i wówczas, przy stanie 4:2, czas wziął Godinez. Niewiele to pomogło. Wciąż trwała bowiem wspaniała seria Biało-Czerwonych, które na pierwszą przerwę techniczną schodziły przy prowadzeniu 8:2. Znakomita seria Polek, 12 punktów w jednym ustawieniu, przerwana została dopiero przy stanie 12:2 przez Karen Cope. Trzy kolejne punkty zdobyły jednak rywalki.

Za moment zrobiło się już tylko 13:8 i wówczas trener Matlak, który pozwolił zagrać w tym meczu wszystkim swoim podopiecznym, wziął po raz pierwszy czas w tym spotkaniu. Rywalki wyraźnie złapały wiatr w żagle i po powrocie obu ekip na boisko zdobyły trzy kolejne punkty. Podczas drugiej przerwy technicznej Polki wygrywały 16:11. Do końca seta nie wydarzyło się już nic ciekawego, a Biało-Czerwone po meczu trwający nieco ponad godzinę wygrały go 25:15 i cały mecz 3:0. Kostaryka zdobyła w meczu z naszymi zawodniczkami zaledwie 41 punktów, co jest najgorszym wynikiem na tych mistrzostwach.

Polska - Kostaryka 3:0 (25:14, 25:12, 25:15)
Polska: Milena Sadurek, Katarzyna Gajgał 8, Anna Werblińska 9, Joanna Kaczor 10, Berenika Okuniewska 10, Małgorzata Glinka-Mogentale 9, Mariola Zenik (libero) oraz Katarzyna Zaroślińska 2, Joanna Wołosz 4, Aleksandra Jagieło 1, Joanna Staniucha-Szczurek 2, Karolina Kosek 3.
Kostaryka: Dionisia Thompson, Paola Ramirez 6, Verania Willis 10, Karen Cope 9, Angela Willis 4, Mariela Quesada 3, Marianela Alfaro (libero) oraz Adriana Chinchilla 1, Irene Fonseca, Mijal Hines.
Sędziowali: Nihat Ermihan (Turcja) i Philip Vereecke (Francja). Widzów: 3000

onet.pl

sobota, 30 października 2010
MŚ SIATKAREK- KOLEJNA PORAŻKA

Drugi mecz i druga głupia porażka reprezentacji Polski. Polki po raz kolejny przegrały na własne życzenie. Nasze siatkarki przegrały dziś z reprezentacją Serbii 1:3 (25:19, 25:27, 24:26, 22:25).

Spotkanie zaczęło się bardzo dobrze dla Polek. Asem na początek "poczęstowała" rywalki Milena Sadurek. Dwa kolejne punkty padły łupem Serbek. Odpowiedź naszych zawodniczek była równie udana. Brązowe medalistki ostatnich mistrzostw świata odskoczyły na trzy punkty - 8:5 i w tedy obie ekipy udaly się na przerwę techniczną. Wszelkie uwagi naszego szkoleniowca na niewiele się zdawały. Rywalki bardzo dobrze zagrywały, celując zwłaszcza w Małgorzatę Glinkę-Mogentale. Szybko zrobiło się 11:6 i Biało-Czerwone zostały wezwane do ławki. Po powrocie na boisko dwa kolejne punkty zdobyła Glinka-Mogentale, ale Serbi również odpowiedziały trzypunktową zdobyczą. Matlak w tej sytuacji wziął drugi czas w tym secie. Najwyraźniej tym razem uwagi naszego szkoleniowca trafiły do jego podopiecznych. Cztery punkty zdobyte przez Polki sprawiły, że przy stanie 14:12 dla Serbii o czas poprosił Zoran Terzić. Błędy Jovany Brakocević w ataku, blok Joanny Kaczor i atak po bloku Anny Werblińskiej sprawiły, że na drugą przerwę techniczną Biało-Czerwone schodziły, prowadząc 16:15, choć jeszcze niedawno przegrywały 8:14. Po kolejnym fatalnym ataku Brakocević serbski szkoleniowiec zdjął ją z boiska. Trzeba jednak przyznać, że w tej fazie meczu nasze zawodniczki spisywały się znakomicie w obronie. 

Podopieczne Matlaka odskoczyły na trzy punkty - 19:16 - po jednym z nielicznych ataków środkiem, autorstwa Katarzyny Gajgał. Niewiarygodne rzeczy w obronie wyczyniała libero Mariola Zenik i to w dużej mierze dzięki niej Polki utrzymywały bezpieczną przewagę. Niestety podczas jednej z akcji w obronie ucierpiała nasza środkowa Agnieszka Bednarek-Kasza, która długo była opatrywana na ławce rezerwowych przez naszego lekarza. Pod koniec seta dwie znakomite akcje przeprowadziła rozgrywająca Milena Sadurek, która najpierw wygrała przepychankę na siatce, a następnie popisała się skutecznym blokiem, dając nam aż pięć piłek setowych. Szansę na wygranie partii Polki wykorzystały już za pierwszym razem. Ostatnią akcję wykonała kapitan zespołu Aleksandra Jagieło.

Drugi set rozpoczął się ze zmianą w Polskiej zespole Aleksandra Jagieło zmieniła Małgorzate Glinkę. Serbki zaczęły bardzo dobrze tego seta prowadząc 5:1 , a później 7:3, ale kolejne punkty padły łupem Polek i na pierwszej przerwie technicznej przegrywaliśmy tylko 8:6 . Później przewagę osiągneły Polki prowadząc 13:11 czy też 16:15 na drugiej przerwie technicznej.  

Przy stanie 17:17 po akcji Serbek sędziowie przyznali punkt rywalkom, ale wtedy zaczęły się protesty polskiej strony. Nasze zawodniczki podczas akcji zostały zdezorientowane przez dźwięk syreny. Okazało się, że sędziowie nie odnotowali zmiany Okuniewskiej za Bednarek-Kaszę. W tej sytuacji nakazana została powtórka akcji. Przerwa w meczu trwała kilka ładnych minut. Potem z kolei przeciwko takiej decyzji zaczęły protestować Serbki.

Lepiej po tym zamieszaniu pozbierały się podopieczne Terzicia, które objęły prowadzenie 21:19. Dwupunktowa przewaga utrzymywała się do końca seta. Serbki miały dwie piłki meczowe. Obie zostały obronione przez nasze zawodniczki. Zwłaszcza mogła się podobać ta druga. Najpierw znakomity wyblok zanotowała Gajgał, a następnie skutecznie zaatakowała Werblińska. Ta ostatnia w kolejnej akcji została jednak złapana na bloku. Seta zakończył as Nikolić. Polska przegrała 25:27.

Trzecia partia to gwóźdź do trumny w przypadku Polek. Polki miały przewagę prowadziły 20:16 i niestety dały się dojść po seryjnych błędach i było po dwadzieśćia. Jednak świetne zagrania Bereniki Okuniewskiej pozwoliły Polkom wyjść na prowadzenie 23:21. Wydawało się , że Polki mają tego seta w kieszeni, ale niestety nasze reprezentatki lubią marnować okazję i po błąd w ataku Oli Jagieło a następnie dwukrotny blok na Ani Werblińskiej i Serbki miały piłkę setową. Maja Ognjenović zepsuła zagrywkę. Jednak później Polki nadziały się po raz kolejny na blok, błąd w przyjęciu w następnej akcji i Polki przegrały wygraną partię 26:24.

Czwartego seta polskie siatkarki zaczęły z Karoliną Kosek w składzie, która zastąpiła Jagieło. Serbia wyszła w tym samym ustawieniu, jak w trzeciej partii.

Pierwszy punkt wywalczyły Polki, bo na zagrywce pomyliła się Nikolić. Za moment po ataku ze skrzydła Kaczor było już 2:0, ale rywalki doprowadziły do wyrównania. Wtedy jednak po bloku zaatakowała Werblińska, a następnie nasza przyjmująca zablokowała Malagurski. Serbki jednak wywalczyły cztery kolejne punkty i wyszły na prowadzenie 6:4. O czas poprosił więc Matlak. Na niewiele się to zdało, bo podczas pierwszej przerwy technicznej zawodniczki Terzicia prowadziły 8:6. Po wznowieniu gry Biało-Czerwone wyrównały. Najpierw ze środka "kropnęła" Gajgał, a następnie pomyliła się w ataku Malagurski. Serbki szybko znów odskoczyły na cztery punkty - 12:8. Matlak znów musiał wziąć czas. Po powrocie na boisko od razu asem "poczęstowała" nas Krsmanović, ale na nasze szczęście w kolejnej akcji skutecznie blokiem zagrała Okuniewska.

Na drugiej przerwie technicznej Polki przegrywały 12:16. Po wznowieniu gry trzy kolejne punkty wywalczyły Serbki i było już 12:19. Przy stanie 13:19 na boisko weszły Katarzyna Zaroślińska i Joanna Wołosz, a zeszły Kaczor i Sadurek. To była ostatnia deska ratunku dla naszej ekipy. Zaraz po wejściu zapunktowała Zaroślińska, a następnie blok obiła Werblińska. Terzić, by nie pozwolić rozwinąć się Polkom wziął pierwszy czas w tym secie. Po powrocie na boisko serię Biało-Czerwonych przerwała Malagurski. Szybko znów zrobiło się 21:16 dla rywalek. Wtedy jednak znów zapunktowały Kosek i Okuniewska, ale odpowiedziała Krsmanović. Za moment znów najpierw punkt zdobyła Kosek, a następnie szósty blok w meczu zapisała na swoim koncie Okuniewska. Do tego asa serwisowego dołożyła "Kosa" i Polki złapały kontakt - 23:22. Wtedy czas wziął Terzić. W pierwszej akcji piłkę zablokowała Okuniewska, ale ta trafiła w głowę Rasić i wpadła na boisko po naszej stronie. Za moment atak zakończyła Malagurski i Serbki wygrały seta 25:22 oraz cały mecz 3:1.

Niestety ta porażka praktycznie zamyka nam drogę do walki o półfinał mistrzostw w Japonii. Mamy jeszcze szanse, ale teraz już jesteśmy zdani na innych. Nie chce już mówić o kolejnych błędach trenera Matlaka m.in Nie wpuszczenie Gosi Glinki w czwartym secie czy też wprowadzenie młodych rezerwowych(Wołosz, Zaroślińska) o wiele za późno. Jutro Polki zmierzą się z Kostaryką.

Serbia - Polska 3:1 (19:25, 27:25, 26:24, 25:22)

Serbia: Maja Ognjenović 1, Natasa Krsmanović 12, Jelena Nikolić 19, Jovana Brakocević 4, Milena Rasić 18, Brizitka Molnar 13, Suzaba Cebić (libero) oraz Sanja Malagurski 13, Jasna Majstorović.

Polska: Milena Sadurek 5, Katarzyna Gajgał 9, Anna Werblińska 17, Joanna Kaczor 15, Agnieszka Bednarek-Kasza 1, Małogrzata Glinka-Mogentale 6, Mariola Zenik (libero) oraz Aleksandra Jagieło 5, Berenika Okuniewska 10, Karolina Kosek 3, Katarzyna Zaroślińska 1, Joanna Wołosz.

piątek, 29 października 2010
MŚ SIATKAREK- PORAŻKA NA WŁASNE ŻYCZENIE

W PIERWSZYM MECZU ROZGRYWANYCH W JAPONII MISTRZOSTW ŚWIATA POLKI PRZEGRAŁY Z GOSPODYNIAMI TURNIEJU 2:3 (26:28, 25:21, 20:25, 23:25, 12:15).

Polki przegrały ten mecz na własne życzenie, nie wykorzystując szansy aby pokonać średnio spisujące się dziś Azjatki. W pierwszym secie od początku warunki dyktowały Japonki , który na drugiej przerwie technicznej prowadziły już nawet 16:11, ale właśnie wtedy Polki przebudziły się z początkowego letargu i świetne akcje Anny Werblińskiej oraz Joanny Kaczor pozwoliły nam na wygranie pierwszego bardzo ważnego seta.  W drugiej partii sytuacja się odwróciła Polki zaczęły od prowadzenie 4:1 , na pierwszej przerwie technicznej podpoieczne trenera Matlaka prowadziły 8:5 i spokojnie utrzymały tą przewagę do końca i wygrały seta 25:21.

Pierwszy punkt w trzeciej partii wywalczyła atakiem z obiegnięcia Gajgał. Dwa kolejne punkty wywalczyły jednak rywalki. Naszym zawodniczkom udało się znów wyjśc na prowadzenie 4:3 po atakach Kaczor i Werblińskiej. Za moment to jednak Japonki prowadziły 5:4. Na parkiecie trwała zacięta walka o wymiany ciosów były coraz dłuższe. Podczas pierwszej przerwy technicznej Biało-Czerwone prowadziły 8:7. Po wznowieniu gry znów trwała walka "punkt za punkt". Na dwa "oczka" - 11:9 - Polki odskoczyły po ataku Glinki-Mogentale, ale wielką bohaterką była Werblińska, która przyjęła na siebie dwie kolejne bomby Saori Sakody. Kiedy Gajgał podwyższyła (14:11) atakiem z obiegnięcia trener Masayoshi poprosił o pierwszy czas w tym secie. Dwa kolejne punkty zdobyły jednak gospodynie, którym udało się nawet doprowadzić do wyrównania 15:15. Na drugiej przerwie technicznej prowadziły jednak 16:15. Japonkom znów jednak udało się doprowadzić do wyrównania 18:18, by za moment objąć prowadzenie 20:19. Rywalki znów złapały wiatr w żagle. Zaczęły znakomicie bronić, a kiedy osiągnęły dwa punkty przewagi - 22:20 - trener Matlak wezwał zawodniczki do siebie. Na niewiele się to zdało, bo za moment Japonki miały cztery piłki setowe. Wykorzystały je już w pierwszej próbie, kiedy asa posłała Saori Kimura.

W czwartym secie Polki pokazały po raz kolejny , że bardzo często brakuje im zimnej krwi i koncetracji do końca. Początek tego seta był wyrównany, następnie Japonki miały nad nami punkt lub dwa przewagi, jednak to nasze dziewczyny prowadziły na drugiej przerwie technicznej 16:15. Za moment było już 21:18 i japoński szkoleniowiec poprosił o czas. Poskutkowało, bowiem gospodynie po dwóch złych zagraniach Werblińskiej, asie Sakody i aucie Gajgał doprowadziły do wyrównania 22:22. Za moment po ataku Kaori Inoue Japonki miały piłkę setową. Matlak w tym momencie poprosił o czas. Autowy atak Kosek sprawił, że Japonki wygrały 25:23, doprowadzając do tie-breaka.

Tie-break to na początku gra punkt za punkt. Przy stanie 12:12 wydarzyła się najważniejsza akcja w tym meczu. Anna Werblińska mocno zatakowała piłkę, która wylądowała na aucie. Piłka jednak dotknęła bloku japońskiego, czego nie zauważył sędzia i przyznał punkt Azjatkom. Trener Matlak wziął po tej akcji czas, który miał uspokoić nasze reprezentatki. Niestety to nie pomogło, Polki w tie-breaku nie zdobyły już punktu i przegrały 15:12.

Po raz kolejny nasza reprezentacja przegrywa wygrany mecz!. Podobny mecz wydarzył się  w tym roku podczas pierwszego meczu Finału Grand Prix gdzie Polki prowadziły z reprezentacją USA 2:0 , a mecz przegrały jak z Japonkami 3:2. Na słowa uznanania zasługuje Małgorzata Glinka, która kończyła bardzo ważne akcję. Dobre spotkania rozegrały Joanna Kaczor oraz Anna Werblińska(Barańska). Ta pierwsza bardzo skutecznie atakowała, jednak miała mały przestój w trzecim secie. Werblińska zaś grała bardzo dobrze od połowy pierwszego seta w przyjęciu dołączając do tego skuteczny atak. Niestety błędy popełnił trener Matlak trzymając na siłę w końcówce trzeciego a zwłaszcza czwartego seta Karolinę Kosek, która nie skończyła bardzo ważnych piłek , dzięki którym mogliśmy wygrać z Japonkami przynajmniej 3:1. Gdyby na placu gry zamiast Kosek była Małgorzata Glinka to dzisiaj cieszylibyśmy się z bardzo ważnego zwycięstwa. Niestety jest jednak inaczej...

Jutro mecz z mocnymi Serbkami , które dziś pokonały pewnie zespół z Kostarykii 3:0 . Jeśli jutro nie wygramy ze zawodniczkami z Bałkanów to miejsce w czwórce dla naszych zawodniczek będzie już nierealne.

Polska - Japonia 2:3 (28:25, 25:21, 20:25, 23:25, 12:15)

Polska: Milena Sadurek (2 punkty), Katarzyna Gajgał (13), Anna Werblińska (21), Joanna Kaczor (23), Agnieszka Bednarek-Kasza (10), Małgorzata Glinka-Mogentale (15), Mariola Zenik (libero) oraz Karolina Kosek (3), Aleksandra Jagieło.

Japonia: Yoshie Takeshita, Kaori Inoue (17), Ai Yamamoto (12), Mai Yamaguchi (5), Saori Kimura (25), Yukiko Ebata (7), Yuko Sano (libero) oraz Megumi Kurihara (8), Hitomi Nakamichi, Akiko Ino (1), Saori Sakoda (9).

Sędziowali: Rogelio Mercado (Portoryko) i Frans Loderus (Holandia).
Widzów: 11 000.

JERZY MATLAK MA NAD CZYM MYŚLEĆ PRZED JUTRZEJSZYM MECZEM Z SERBKAMI.

 

wtorek, 26 października 2010
IGRZYSKA W LONDYNIE- SZCZEGÓŁY CO DO BILETÓW

Komitet organizacyjny igrzysk w Londynie przedstawił dziś strukturę dystrybucji biletów na zawody olimpijskie.

Bilety na Olimpiadę dostepnę będą w sprzedaży od marca 2011r. Organizatorzy przygotowali wiele inicjatyw aby pula biletów dostępna była jak najszerszej rzeszy chetnych.


Najważniejsze informacje dotyczące biletów:

- Łacznie do sprzedaży przeznaczonych będzie 8 800 000 biletów,
- 75% biletów będzie dostępnych w sprzedaży detalicznej od marca 2011r.,
- 90% dostępne będzie po cenie 100 funtów i taniej,
- 2/3 biletów będzie w cenie poniżej 50 funtów,
- 2 500 000 dostępnych będzie w cenie od 20 funtów w dół,
- młodzież do 16 roku życia będzie mogła skorzystać ze specjalnego programu "Pay Your Age",
- osoby w wieku 60 lat i więcej zapłacą tylko 16 funtów

Ceny biletów będą zalezne od rozgrywanej dyscypliny.

niedziela, 17 października 2010
KOLARSTWO TOROWE- KWALIFIKACJE OLIMIPIJSKIE W PRUSZKOWIE.

W dniach 5-7 listopada w Polsce odbędą się historyczne zawody w kolarstwie torowym. Pruszków ugości najlepszych kolarzy z Europy, którzy będą uczestniczyć w pierwszych mistrzostwach starego kontynentu w tej kategorii wiekowej (elita).

awody na pruszkowskim welodromie przejdą do historii, gdyż do tej pory zawodnicy elity nie mieli możliwości rywalizacji między sobą o trofea europejskie. Co najważniejsze do Polski zjadą najlepsi kolarze, gdyż rywalizacja w Pruszkowie będzie także pierwszą, podczas której można zdobyć punkty kwalifikacyjne do Igrzysk Olimpijskich 2012 w Londynie.

Po mistrzostwach Europy juniorów i młodzieżowców w 2008 roku i mistrzostwach świata w 2009 roku, tegoroczne zmagania będą trzecimi międzynarodowymi zawodami o randze mistrzoswskiej w Polsce. Impreza pewnie nie odbyłaby się, gdyby nie nasz kolarski wicemistrz olimpijski z Moskwy (1980) Czesław Lang, który ze sztabem swoich ludzi, przeniesie ogromne doświadczenie z Tour de Pologne na tor.

ME elity to jedna z najbardziej oczekiwanych imprez torowych roku. Zawody będą trwały pełne trzy dni od rana do wieczora. Swój start już zapowiedziały największe gwiazdy kolarstwa torowego, w tym Brytyjczyk Sir Chris Hoy - trzykrotny mistrz olimpijski z Pekinu. Brytyjczycy wysyłają do Pruszkowa bardzo mocny skład.

Na pruszkowskie zawody mocno szykują się także Niemcy i Francuzi, którzy zapowiadali to już w Petersburgu na Młodzieżowych ME.

Ponieważ mistrzostwa w Pruszkowie będą kwalifikacjami olimpijskimi rywalizacja odbędzie się zgodnie z programem, który będzie obowiązywał w Londynie.

12:49, mateuszbdg , KOLARSTWO
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 września 2010
MARCIN DOŁĘGA OBRONIŁ TYTUŁ MISTRZA ŚWIATA!!!...

Marcin Dołęga (Zawisza Bydgoszcz) triumfował w kategorii 105 kg w mistrzostwach świata w tureckiej Antalyi. Polak obronił tytuł wywalczony rok temu w Korei Południowej. Na czwartej pozycji uplasował się Bartłomiej Bonk (Budowlani Opole). Dołęga uzyskał w dwuboju 415 kg (188+227). Drugie miejsce wywalczył Rosjanin Dmitrij Kłokow - 415 kg (192+223), który miał taki sam rezultat jak Polak, ale był od niego cięższy. Trzecie miejsce zajął inny Rosjanin Władimir Smorczkow - 410 kg (190+220).

Bardzo dobrze zaprezentował się drugi reprezentant Polski Bartłomiej Bonk zajmując wysokie czwarte miejsce z rezultatem 402 kg w dwuboju. W podrzucie zdobył mały brązowy medal za trzecie miejsce w tym boju, w którym uzyskał 222 kg.


Rok temu w Korei Dołęga zwyciężył z rezultatem 421 kg w dwuboju. To drugi tytuł mistrzowski wywalczony w Antalyi przez reprezentanta Polski. Pierwszy, w piątek, w kategorii 85 kg zdobył Adrian Zieliński (Tarpan Mrocza).


Po rwaniu prowadził Kłokow - 192 kg przed swoim rodakiem Smorczkowem - 190 kg i Dołęgą - 188 kg, który miał tylko jedno udane podejście do 188 kg. Dwa kolejne do 191 i 192 kg spalił. Rok temu podczas mistrzostw w Korei Południowej zaliczył w rwaniu 195 kg.


Przed rozpoczęciem podrzutu sytuacja była jasna. Dołęga, aby obronić tytuł mistrza świata, musiał zaliczyć minimum o cztery kilogramy więcej niż Kłokow.


Obaj rozpoczęli od 218 kg i podejścia zaliczyli. W drugiej próbie Rosjanin zaliczył 223 kg, Dołęga odpowiedział udaną próbą na 227 kg. Taki sam ciężar miał na sztandze w swoim ostatnim podejściu Kłokow, ale 227 kg okazało się dla niego zbyt wiele.


W ostatniej próbie Dołęga, mając już zapewniony tytuł mistrzowski, zaatakował rekord świata, ale podejście do 238 kg spalił.

 


sobota, 25 września 2010
ZIELIŃSKI MISTRZEM ŚWIATA!!!...

Adrian Zieliński zdobył złoty medal w dwuboju w kategorii 85 kg podczas mistrzostw świata w podnoszeniu ciężarów, które są rozgrywane w tureckiej Antalyi. Polak dorzucił do tego "małe" medale w bojach i pobił rekord Polski Andrzeja Cofalika wynikiem 383 kg (173+210).

W rwaniu Zieliński podniósł pewnie sztangę o wadze 170 kg. Wprawdzie nie zaliczył pierwszej próby przy 173 kg, ale w drugiej ta sztuka mu się udała i mógł spokojnie przygotowywać się do rywalizacji w podrzucie.

Po rwaniu prowadził Ormianin Ara Chaczatrian, jednak w podrzucie przy pierwszej próbie w nienaturalny sposób wygięła mu się ręka i zakończył przedwcześnie udział w zawodach.

W podrzucie Zieliński rozpoczął od 202 kg. Podszedł pewnie, podrzucił sobie sztangę na klatkę, przytrzymał chwilę i uniósł nad głowę. W następnej próbie identycznie postąpił z ciężarem 206 kg. Decydujące było podejście na 210 kg i atak na rekord Polski w dwuboju. Zieliński tak jak w poprzednich próbach uniósł sztangę, spojrzał na nią mając ją nad głową i zaliczył ogromny ciężar.

Po ostatnim podejściu polskiemu sztangiście pozostawało czekać. Wiedział już, że na pewno nie zagrozi mu Chaczatrian, który doznał groźnie wyglądającej kontuzji. W niejasnych okolicznościach udział w dwuboju zakończył Chińczyk Lu Yong, który nie pojawił się na pomoście, kiedy był wywoływany do sztangi o wadze 211 kg.

Wówczas tylko Rosjanin Aleksiej Jufkin mógł odebrać tytuł mistrza świata Zielińskiemu. Jednak ciężar 212 kg okazał się zbyt trudnym wyzwaniem dla 24-letniego sztangisty i Polak mógł cieszyć się ze złotego medalu.

Jufkin ostatecznie podniósł 380 kg (172+208) i zdobył srebrny medal. Na najniższym stopniu podium stanął były wicemistrz świata Siarhej Lahun z Białorusi, który podniósł 377 kg (166+211).

Niespodzianką był srebrny medal za podrzut dla Kubańczyka Yoelmisa Hernandeza, który rywalizował w grupie B. Hernandez "podrzucił" taki sam ciężar jak Zieliński, ale był lżejszy od Polaka i znalazł się przed nim.

onet.pl

niedziela, 15 sierpnia 2010
CZERNIAK Z BRĄZEM.

Konrad Czerniak zdobył brązowy medal pływackich mistrzostw Europy rozgrywanych w Budapeszcie. Polak stanął na najniższym stopniu podium w wyścigu na 100 metrów stylem motylkowym.

Czerniak popłynął wolniej niż w półfinale (52,16 sek.), ale mimo to zdołał wywalczyć upragniony krążek. W tym samym wyścigu szóste miejsce zajął Paweł Korzeniowski (52,38 sek.).

Złoty medal wywalczył Rosjanin Jewgienij Korotyszkin (51,73 sek.), a srebrny Holender Joeri Verlinden (51,82 sek.)

09:16, mateuszbdg , PŁYWANIE
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 sierpnia 2010
KORZENIOWSKI PO RAZ TRZECI MISTRZEM EUROPY!!!..

Paweł Korzeniowski po raz trzeci w karierze został mistrzem Europy! Polak okazał się najlepszy na 200 m stylem motylkowym podczas rozgrywanych w Budapeszcie mistrzostw Europy w pływaniu.

Korzeniowski uzyskał czas 1.55,00, drugi najlepszy wynik w swojej karierze. Polak to dwukrotny mistrz Europy na tym dystansie (2006 i 2008) oraz mistrz (2005) i wicemistrz świata (2009). Korzeniowski skompletował tym samym swoisty hat trick - po raz trzeci z rzędu został mistrzem Europy.

Srebrny medal, podobnie jak przed dwoma laty w Eindhoven, wywalczył Nikołaj Skworcow (1.56,13). Brąz przypadł zdyskwalifikowany na holenderskich ME, Greg Ioannis Drymonakos (1.57,10).

23:15, mateuszbdg , PŁYWANIE
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 sierpnia 2010
50 m st motylkowym kobiet- wyniki.
1. Therese Alshammmar Szwecja 25,63
2. Jeanette Ottesen Dania 25,69
3. Melanie Hanique Francja 26,09
4. Sarah Sjoestroem Szwecja 26,14
5. Triin Aljand Estonia 26,25
6. Hinkelien Schreuder Holandia 26,27
7. Ingvild Snildal Norwegia 26,36
8. Amit Ivri Izrael 26,53
30. Aleksandra Urbańczyk Polska 28,10
23:01, mateuszbdg , PŁYWANIE
Link Dodaj komentarz »
100 m st.klasycznym mężczyzn- wyniki
1. Alexander Dale Oen Norwegia 59,20
2. Hugues Duboscq Francja 1.00,15
3. Fabio Scozzoli Włochy 1.00,41
4. Daniel Gyurta Węgry 1.00,64
5. Giedrius Titenis Litwa 1.00,87
6. Lennart Stekelenburg Holandia 1.01,01
7. Hendrik Feldwehr Niemcy 1.01,28
8. Igor Borysik Ukraina 1.01,31
23:00, mateuszbdg , PŁYWANIE
Link Dodaj komentarz »
ALICJA TCHÓRZ SZÓSTA NA 200 M ST. GRZEBIETOWYM

Alicja Tchórz (Słowianka Gorzów Wlkp.) zajęła szóste miejsce w finale wyścigu na 200 metrów stylem grzbietowym podczas 30. pływackich mistrzostw Europy w Budapeszcie.

Polka do finału weszła z czwartym czasem półfinałów i kibice po cichu liczyli na niespodziankę i medal. Ta sztuka naszej reprezentantce się jednak nie udała i mimo, że popłynęła szybciej niż w poprzednim biegu (2:11,67), zakończyła finał na szóstej pozycji.

Złoto zdobyła Brytyjka Elizabeth Simmonds (2:07,04), która wyprzedziła swoją rodaczkę Gemmę Spofforth (2:08,25) i Hiszpankę Duanę Marce da Rocha (2:10,46).


Katarzyna Wilk (Jordan Kraków) awansowała do finału 100 metrów stylem dowolnym podczas pływackich mistrzostw Europy. Polka ustanowiła nowy rekord kraju. Awans na 200 metrów stylem zmiennym wywalczył także Marcin Tarczyński.

18-letnia Wilk uzyskała czas 54,95 s. i jako pierwsza Polka w historii "złamała" barierę 55 sekund. Rezultat ten był jednocześnie ósmym wynikiem półfinałów i dał jej awans do najważniejszego wyścigu na dystansie 100 metrów stylem dowolnym.

Poprzedni rekord Polski należał do Agaty Korc, która podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie osiągnęła czas 55,14 s.

W półfinałach najszybsza była Szwedka Sarah Sjoestroem. Jej czas to 54,01. Decydujący wyścig w tej konkurencji zaplanowano na środowy wieczór.

Wtorek był udany także dla Marcina Tarczyńskiego (Polonia Warszawa), który w półfinale wyścigu na 200 metrów stylem zmiennym czasem 2.00,89 ponownie ustanowił rekord życiowy. Polak po zakończeniu biegu wpatrywał się w tablicę wyników, a gdy pojawił się na niej jego rezultat i informacja o awansie, podniósł wysoko rękę w geście triumfu. Okazało się, że zdyskwalifikowany został Litwin Vytautas Janusaitis i Tarczyński wskoczył na jego ósme miejsce w finale.

Najlepszy w półfinałach był faworyt, Węgier Laszlo Cseh (1.58,63). Finał tej konkurencji w środę wieczorem.

22:59, mateuszbdg , PŁYWANIE
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40